Data publikacji: 16.07.2024
Pogoda wspaniała, a my niestety musimy wracać do domy. Od rana trwało pakowanie i sprzątanie. Po śniadaniu zabieramy suchy prowiant na drogę, zdajemy pokoje i wyruszamy w drogę powrotną. Jedziemy do Orzechowa i idziemy na wieżę widokową, która znajduje się na terenie ośrodka wypoczynkowego Lasów Państwowych. Została wybudowana wiosną 2006 roku z żelbetonowych kręgów, których wewnętrzna średnica wynosi 3 metry. Poza sezonem turystycznym wieża pełni funkcje przeciwpożarowe oraz służy leśnikom do obserwacji terenu. W sezonie letnim udostępniana jest turystom jako punkt widokowy. Aby dostać się na szczyt 48 metrowej wieży należy pokonać prawie 250 stopni, ale wysiłek jest sowicie nagradzany widokami jakie roztaczają się z platformy widokowej. Przy dobrej pogodzie można nawet zobaczyć Rowokół oraz Słupsk. Po zdobyciu wieży (nie przez wszystkich) idziemy na klif morski, który jest ostatnią zwiedzaną atrakcją. W tym miejscu klif dochodzi nawet do 30 metrów wysokości. Według niektórych pomiarów brzeg morza co roku cofa się o dwa metry. Widok z klifu był niesamowity. W drodze powrotnej do autokaru wszystkim kolonistom zakupiono lody. Przed nami kilka godzin jazdy z dwoma przystankami. Pierwszy ze względu na „potrzeby” na stacji paliw, a drugi dłuższy w McDonald’s. Cali, zmęczeni ale pełni wrażeń wrócili do Borku Wielkopolskiego około godz. 20.00 witanie przez rodziców i bliskich.
/-/Władysław Hałas